Test kołowrotka Okuma Ceymar FD30

Dzięki uprzejmości Design Fishing – dystrybutorowi firmy Okuma na polski rynek, mieliśmy okazję przetestować dla Was kołowrotek Okuma Ceymar FD 30. Nasze wrażenia ogólne, jak z resztą później sami się przekonacie, są dobre choć, początki naszej przygody z tym kołowrotkiem, nie zapowiadały się wcale tak kolorowo…

8

Opis ogólny
Kołowrotek Okuma Ceymar to typowa maszynka spinningowa, która za sprawą swoich całkiem niezłych parametrów, radzi sobie również w innych popularnych metodach, chociażby przy odległościówce czy lekkim pickerze. Wyposażono ją w 8 sprawnie działających, w naszej opinii, łożysk, oraz cały zestaw opatentowanych przez Okumę systemów, takich jak PEG, RES II czy EFR. Ceymar występuje w trzech wielkościach – 25, 30 oraz 35 – wszystkie  dysponują przełożeniem 5,0:1.

  • 25-tka dedykowana jest łowieniu kleni, pstrągów czy okoni. Ze względu na niewielkie rozmiary, powinna najlepiej z tej trójki, sprawdzić się przy spławiku
  • 30-tka  – czyli model przez nas testowany – to młynek do średniego spinningu z użyciem lżejszych (do 15g) główek jigowych, niewielkich wahadłówek czy woblerów. Sprawdzi się przy połowie szczupaków, sandaczy i boleni w wodach stojących, oraz kleni i jazi w dużych rzekach.
  • 35-tka – ją sugerowalibyśmy tym, którzy łowią głównie w rzekach bądź głębokich jeziorach z użyciem cięższych przynęt, w tym również jerków.

5

 

2

Pierwsze wrażenia
Jakież było nasze zaskoczenie, gdy Okuma dotarła do nas…! Ci z Was, którzy śledzą nasz profil na Facebooku, wiedzą już zapewne, o co nam chodzi. Kołowrotek otrzymaliśmy z umieszczoną już na szpuli żyłką. Nawój nas przeraził. Kołowrotek za blisko 200 złotych, nawijający linkę tak przeciętnie, żeby nie rzec – tragicznie.

10

Na nic zdały się kolejne przewijania, czy eksperymentowanie zarówno z żyłką jak i plecionką. Na szpuli, w każdym przypadku, powstawał niezbyt elegancki stożek.
Lekko zniechęceni, wybraliśmy się z nim nad wodę aby sprawdzić, jak w praktyce nawój przekłada się na pracę z tym kołowrotkiem. I tu wszystko się wyjaśniło, a nasze obawy, choć uzasadnione, okazały się w pełni niesłuszne…

4

Praca
Czas spędzony nad wodą z tym kołowrotkiem, to dla nas bajka. Płynna, bezszelestna i wyjątkowo lekka praca. Do tego świetne wyważenie, które w połączeniu z niewielką wagą tego młynka „odchudza” zestaw, przy jednoczesnym zachowaniu wrażenia solidności (Ceymar spisywał się w tej kwestii bardzo dobrze, montowany na aż 6 różnych kijach).

1

Minusem jest według nas hamulec w Ceymarze. Jak na kołowrotek spinningowy ma on, naszym zdaniem, zbyt szeroki zakres regulacji. Do tego wyjątkowo irytujący dźwięk terkotki który sprawia że odnosimy wrażenie, jakby cały kołowrotek miał się zaraz połamać w naszych dłoniach. Na plus zaliczamy natomiast samo pokrętło hamulca, które jest dość duże, dobrze wyprofilowane, a przez to również wygodne. Przy niewielkim rozmiarowo kołowrotku to bardzo ważna cecha, a odszukanie pokrętła w Ceymarze, w ferworze walki z rybą, nie stanowi problemu i znacząco ułatwia hol.

3

Wykonanie
To stoi na naprawdę dobrym poziomie. Z początku nie byliśmy przekonani do Ceymara ze względu na wspomniany wcześniej nawój. Jego jakość uznaliśmy za zaniedbanie i w tej kwestii, zdania nie zmienimy. Jednakże, biorąc pod uwagę, że nie przekłada się on na pracę kołowrotka i jednocześnie bacząc na inne aspekty wykonania tego kołowrotka, otrzyma on od nas dość dobrą ocenę.

Wszystkie elementy są spasowane jak należy. Grafitowy korpus nie wydaje z siebie żadnych dźwięków, nawet podczas pracy przy stosunkowo dużym obciążeniu.

Na metalowej korbce można wyczuć minimalny luz. Spowodowany jest on jednak pracą na łożyskach i nie ma nic wspólnego z jakimś problemem natury technicznej.

7

Ceymar punktuje u nas, za bardzo ciekawy i przemyślany wygląd rotora, który dzięki specjalnym wcięciom i szkieletowej budowie, znacząco wpływa na wagę kołowrotka, odejmując mu, na nasze oko, co najmniej 30 gramów (co przy kołowrotku spinningowym, jest świetnym wynikiem).

Podobny standard w kwestii wagi, znajdziemy przyglądając się „odchudzonej” za sprawą wcięć, aluminiowej szpuli typu V, która w modelu FD30, bez trudu nawija 210 metrów żyłki, o średnicy 0,20mm. Niestety… w standardzie otrzymujemy tylko jedną szuplę. To akurat naszym zdaniem błąd ze strony producenta, ponieważ przy tak uniwersalnym kołowrotku aż prosi się, o dołączenie drugiej, choćby i grafitowej, w zapasie. Koszty takiego przedsięwzięcia nie są wysokie, stąd decyzji firmy Okuma zupełnie nie rozumiemy. W każdym bądź razie, podczas testów, zapasowej szpuli nam bardzo brakowało.

9

Podsumowanie testu

Ceymar to dobrze wykonany i sprawnie działający, uniwersalny kołowrotek. Jak każda maszynka w tym przedziale cenowym, ma on swoje mocne i słabe strony. W kwestii wizualnej, najbardziej zaniepokoił nas nawój, jednakże bierzemy pod uwagę ewentualność trafienia nieudanego egzemplarza. W kwestii wykonania – w oczy kole brak jakiejkolwiek, drugiej szpuli.

Pomijając jednak te dwa aspekty musimy zauważyć, że Ceymar nad wodą radzi sobie bardzo dobrze.
Jego cena mogłaby być o jakieś 20% niższa, biorąc pod uwagę ofertę konkurencji. Niemniej, warto czasem dopłacić za coś sprawdzonego i niezawodnego. Okuma Ceymar jest naszym zdaniem kołowrotkiem wartym uwagi.

6

Komu polecamy (model FD30) ?

Przede wszystkim spinningistom, preferującym lżejsze i bardziej finezyjne odmiany tej metody. Ceymar w testowanym rozmiarze, sprawdzi się przy łowieniu szczupaków i sandaczy w niezbyt głębokich jeziorach, oraz pstrągów, kleni i jazi w rzekach takich jak Wisła, Odra czy Warta.

Ze względu na swoją wagę, nada się on świetnie również do metody odległościowej oraz bolońskiej. Warto jednak zastanowić się, czy dopłacać kilkanaście procent ceny jedynie za markę i ładny wygląd – wybór w tym wypadku to kwestia indywidualna. My jednak, chyba byśmy kupili…

MOCNE STRONY SŁABE STRONY
+ dobra jakość wykonania – brak zapasowej szpuli w komplecie
+ niewielka waga – hamulec o zbyt dużym zakresie pracy
+ płynna praca łożysk i przekładni – troszkę zawyżona cena
+ „uniwersalność”
+ świetny design
+ wygodny, piankowy uchwyt korbki
– brzydki, aczkolwiek nie wpływający
  na jakość pracy, nawój