Robinson Primera Pro Spin – baardzo żylasty test!

W dzisiejszym artykule, zgodnie z obietnicą, prezentujemy Wam żyłkę z górnej półki. Robinson Primera Pro Spin, bo o niej mowa, to nie tylko dobra alternatywa, dla bardzo drogich żyłek innych producentów, ale ze względu na właściwości – również świetny wybór na zimowe wyprawy nastawione na klenie, czy choćby okonie. Marcin sprawdził ją dla Was w dwóch średnicach – 0,181 oraz 0,202mm. Zobaczcie sami, jak poradziła sobie w tym niełatwym teście. Zapraszamy!

PC120081

Na pierwszy rzut oka.

Żyłkę otrzymujemy nawiniętą bardzo równo, na przezroczystą szpulę i zapakowaną w pudełko z przezroczystego plastiku. W opisie, zamieszczony przez producenta na opakowaniu, znajdziemy standardowo  podaną średnicę, wytrzymałość na zerwanie określoną w kg. oraz długość odcinka nawiniętego na szpulę – w tym przypadku jest to 150m.

PC120083

Primera jest dedykowana prze firmę Robinson do metod spinningowych, co mocno podkreślono w postaci napisu PRO SPIN,  niemniej jak każda żyłka z wyższej półki cenowej, zastosowanie znajdzie również w metodach spławikowych, chociażby ze względu na dość szybkie tonięcie. Przy feederze jej atutem będzie z kolei słaba widoczność pod wodą.

PC120113

Na kartonowej wkładce umieszczonej w pudełku dodatkowo podano informację o dostępnych średnicach Primery Pro Spin wraz z wytrzymałością, przypisaną do każdej ze średnic w postaci tabelki. Opisano też i przedstawiono zalecane węzły, które maja zapewnić największą wytrzymałość w przypadku Primery. To bardzo wygodne rozwiązanie, które nie tylko umożliwia użytkownikom dobór odpowiedniego węzła ale również, zabezpiecza ich przez ewentualną, bolesną stratą ryby czy przynęty. Kolor żyłki określiłbym na przezroczysty z zielonkawym odcieniem.

Technologia i teoria

Producent podaje że żyłka została wykonana w myśl unikalnej, Japońskiej myśli technicznej. Polega ona na tak zwanej „potrójnej kompozycji” czyli w skrócie – umieszczenie nieelastycznego rdzenia w elastycznej powłoce, pokrytej dodatkowo warstwą ochronną. Z zamysłu ma to zapewnić żyłce pożądane przez wszystkich wędkarzy parametry, takie jak wytrzymałość, małą rozciągliwość i odporność na uszkodzenia. Pozostało sprawdzić to nad wodą…

PC120102

Primera w praktyce

Żyłka w pierwszym kontakcie wydaje się sztywna, jednak nie przypomina struny i nie zachowuje kształtu. Po rozwinięciu kawałka ze szpuli i delikatnym naciągnięciu palcami jest prosta. Nie mamy więc efektu sprężyny, który moim zdaniem skreśla żyłkę już na starcie. Ta, tylko pozorna, sztywność Primery, przekłada się za to bardzo pozytywnie na jej rozciągliwość i wytrzymałość – niezwykle trudno ją rozciągnąć lub zerwać w rękach, biorąc pod uwagę wytrzymałość podaną przez producenta dla średnicy 0,181mm na 4,80 kg. Prędzej przetniemy sobie skórę na palcach nim zerwiemy lub rozciągniemy Primerę, co świadczy o niej co najmniej dobrze.

IMG_0063

Aby przetestować Primerę Pro Spin w akcji, zabrałem ją ze sobą na kilkanaście wypadów, łącznie ok. 35-40 godzin ciągłego łowienia w różnych warunkach, w temperaturach od +10 do -2 stopni C. Poligonem była zarówno nizinna Warta o niezbyt czystej wodzie jak i czyste, małe rzeczki o górskim charakterze z mnóstwem zaczepów, kamieni, korzeni i innych trudnych sytuacji, dających z pewnością każdej żyłce w kość.

Pierwszą cechą na jaką zawsze zwracam uwagę przy każdej nowej żyłce jest podatność na skręcanie. Primera pod tym względem wypada na „dobry z dużym plusem” – używając woblerów, wahadłówek i obrotówek nie udało mi się doprowadzić do jej skręcenia się, w sposób który utrudniłby mi łowienie.

PC120087

Żyłka za każdym razem ładnie i równo, układa się na szpuli i nie ma tendencji do uciekania z niej samowolnie, po otwarciu kabłąka. Mimo dość niskich temperatur Primera nadal zachowuje swoją elastyczność i nie sztywnieje zbytnio nawet kiedy temperatura spada poniżej zera.

Aby jednak sprawdzić żyłkę pod każdym kątem, postanowiłem zastosować inne węzły, niż zalecane przez producenta. Tym sposobem nie odniosłem wrażenia, aby miało to wpływ na wytrzymałość Primery, w tym newralgicznym miejscu każdego zestawu. Problemem jest jednak zaciśnięcie niektórych węzłów, np. popularne Palomar czy Half Blood wymagają naprawdę dokładnego zwilżenia przed zaciśnięciem. Nie jest to w mojej opinii żaden minus, a wręcz przeciwnie – Primera trzyma na praktycznie każdym węźle jak zaspawana.

IMG_7033

Niska rozciągliwość przekłada się na dobre wyczuwanie brań i skuteczne zacięcie ryby.
Prawie przezroczysta Primera jest bardzo słabo widoczna w wodzie i długo zachowuje te właściwości, nie szarzeje i nie mętnieje nawet, w niezbyt klarownej wodzie. Pierwsze godziny wędkowania i pierwsze wrażenia pokazały niemal idealną żyłkę, w bardzo przystępnej cenie.

Oczywiście, już po kilkunastu godzinach łowienia, parametry żyłki nieco spadły – zmniejszyła się wytrzymałość i łatwiej było ją uszkodzić czy przetrzeć, na ostrych kamieniach czy zaczepach. Przypominam jednak, że mówimy tu o żyłce średnicy 0,18-0,20mm – spadające parametry nie oznaczają więc, że Primera zaczyna rwać się w palcach – nadal jest w pełni użytkowa, jednak już nie prezentuje takiego poziomu jak po wyjęciu z pudełka i nawinięciu na szpulę.

IMG_0606 (2)

Podsumowanie

Żyłka Primera Pro Spin firmy Robinson jest przyzwoitą żyłką w rozsądnej cenie. Szeroka oferta średnic pozwoli na łowienie zarówno okonków na super delikatne zestawy jak i większych ryb na przynęty konkretnych rozmiarów. Minusem jest stosunkowo szybka utrata początkowych parametrów, którą rozwiązać może albo bardzo ostrożne łowienie, albo korzystanie z naprawdę klasowych wędzisk o szerokiej przelotce startowej i porządnych, wielołożyskowych kołowrotków, o płytkiej szpuli i dużym przełożeniu. Dla wędkarzy łowiących dużo i często na sprzęt średniej klasy, konieczna może się okazać wymiana po kilkunastu pełnych dniach nad wodą. Jest to więc dobra żyłka dla zawodników (idealna wręcz na jedno lub dwudniowe zmagania) oraz dla osób, które łowią w mniej rwących strumieniach – na średnich i dużych rzekach nizinnych.