Robinson Sashima FD 310

W dzisiejszym artykule, nasz serdeczny kolega Łukasz Zieliński (www.rybazpojezierza.pl), postanowił podzielić się z Wami swoimi wrażeniami, z użytkowania kołowrotka Sashima 310. Zapraszamy do lektury.

SAM_3972
O kołowrotku Robinson Sashima FD 310 wystawiłem wstępną opinię już kilka miesięcy temu.Były to jedynie suche techniczne fakty, które ujawniły jego duży potencjał. Z niecierpliwością czekaliśmy na dzień, w którym mogliśmy po raz pierwszy sprawdzić jego rzeczywiste walory w warunkach bojowych. I tak też się stało – wraz z otwarciem sezonu na szczupaki. Przez dwa miesiące, w maju i czerwcu w ciągu kilkudziesięciu godzin spinningowania nad jeziorami pojezierza brodnickiego potwierdzamy nasze wstępne opinie – Sashima FD 310 to konkurencyjny produkt w klasie tanich kołowrotków spinningowych. Poniżej przedstawiamy ogólną recenzję zwracając uwagę na takie aspekty jak praca, wytrzymałość i jakość wykonania.

SAM_3024

Nowoczesny desing młynka do złudzenia przypomina Quantum Exo. Porównując obydwie obudowy jestem pewien, że wyjechały z tej samej fabryki. Jedyna różnica pomiędzy nimi to wnętrze i zastosowane materiały. Sashima posiada 9 japońskich łożysk i jedno oporowe. Przekładnia z mosiądzu i superduralu. Korpus i rotor z sztywnego grafitu. Szpula i rączka z aluminium. Ogółem niby wszystko to samo co w innych podobnej klasy młynków. Jednak rozkładając młynek bardzo widoczne jest ciasne spasowanie wszystkich elementów. Nie ma najmniejszej możliwości na wystąpienie jakichkolwiek luzów. Każdy element jest precyzyjnie umiejscowiony w grafitowym korpusie. Wygląda to na solidną konstrukcję.

SAM_2674

Praca

Łowiliśmy nim głównie w jeziorach na średniej wielkości przynęty ( gumy 7-15 cm, wahadłówki nr2). Podczas eksploatacji nie pojawiły się złowróżbne dźwięki mechanizmu. Naszym zdaniem jest to młynek do stosowania, średniej i małej ciężkości przynęt, chociażby ze względu na mały rozmiar jak i niską półkę cenową. Bez ściemniania napiszę, że do ciężkiej rzecznej orki jak i dużych przynęt po prostu się on nie nadaje. Zwłaszcza, w ciągu dłuższego okresu tego typu użytkowania. Do jakości układania linki nie mam zarzutów, źle nie jest, mogło by być (dla pedantów) lepiej. Moja subiektywna opiinia jest pozytywna. Po prostu nie było w tym zakresie żadnych problemów. Hamulec w tym kołowrotku pracuje równo, płynnie oddając linkę.

SAM_3968

Wykonanie

Bez powtarzania się, napiszę, że zastosowane materiały nie różnią się niczym od tych w innych kołowrotkach w tym przedziale. Jest jednak pewno „ale”. Spasowanie elementów jest doskonałe, nie mam mowy o wystąpieniu luzów. W Sashimie zamontowano nieskładaną korbę z jednego kawałka metalu. To naprawdę dobre posunięcie przez producenta. Niweluje to całkowicie występowanie luzów i sprawia, że jest ona praktycznie niezniszczalna. Sam uchwyt korbki typu soft rubber jest bardzo poręczny i nie wyślizguje się z rąk. W zestawie mamy dwie aluminiowe szpule. W rzeczywistości udało mi się nawinąć 150 metrów plecionki Phantom Spin 0,15mm pod sam rant, bez podkładu.

SAM_3022

Ocena

Sashima jest w ciągłej eksploatacji, nawinąłem na nią plecionkę o średnicy 0,15 mm, a spektrum przynęt ogranicza się do wahadłówek i gum w rozmiarze od 7 do 15 centymetrów, ze średnim obciążeniem 10 gram. Łowię tylko szczupaki w jeziorach i nizinnych małych rzekach. Szczerze, moje zadowolenie z tego kołowrotka nie jest na najwyższym poziomie. Znacznie lepiej łowi mi się Quartzem 3010, o którym koledzy z Test-Wedkarski.pl, pisali niedawno na swojej stronie. Mimo to, konstrukcyjnie, Sashima jest moim zdaniem wytrzymalsza. W tej chwili, młynek ma na koncie kilkadziesiąt wypraw nad wodę. Kosztuje niewiele, bo zaledwie 180 zł – to mało, jak za w pełni funkcjonalny kołowrotek spinningowy. Jest to klasa młynka skierowana dla weekendowo- sezonowych spinningistów. Stawiam mu mocną czwórkę.

SAM_3025

 Łukasz Zieliński

www.rybazpojezierza.pl