Robinson Admira 207

Kołowrotek to, zaraz obok wędki, drugi, najistotniejszy element zestawu i również w jego przypadku, wybór okazuje się nie być wcale taki prosty. Nawet jeśli dokładnie wiemy jakiego kołowrotka nam potrzeba, to nasycenie rynku sprzętem w każdej wielkości, klasie i cenie jest przeogromne. Dziś, dla ułatwienia, przybliżymy więc Wam kolejny model dostępny w ofercie jednego z polskich producentów – w nasze ręce trafił kołowrotek Robinson Admira, w rozmiarze 207.

P1230079

Dane techniczne:
Przełożenie: 5,5:1
Pojemność szpuli: 0,20mm-190m / 0,25-125m
Konstrukcja: grafit
Szpula: aluminiowa typu Long Cast, szpula zapasowa grafitowa
Łożyska: 6 łożysk + łożysko oporowe
Przekładnia: mosiężna
Korba: aluminium z rączką z pianki EVA z możliwością zmiany strony lewo/prawo
Hamulec: przedni multitarczowy
Waga: 250g

Pierwsze wrażenie

Pod względem technicznym Admira 207 niczym nie odbiega od konkurencyjnych modeli, nawet w nieco wyższym przedziale cenowym – od 150 do 200zł. Jest poniekąd dowodem na to, że płynność działania kołowrotka to nie tylko kwestia ilości zawartych w nim łożysk. Choć wygląd jak zawsze jest kwestią gustu i indywidualnej oceny ośmielę się stwierdzić, że Admira prezentuje się po prostu ładnie.

P1230086

Smukła konstrukcja w biało grafitowych kolorach, wypolerowana aluminiowa szpula z subtelnymi złotymi ringami, aluminiowa korba, dobrze spasowane elementy… To wszystko daje poczucie, że mamy do czynienia z kołowrotkiem z półki o pięterko wyższej niż ta, na której w rzeczywistości zajmuje on miejsce.

P1230094

Biorąc pod uwagę fakt, że Admirę nabędziemy już za nieco ponad 100 złotych, musimy z czystym sumieniem postawić go ponad wszystkimi kołowrotkami z tego segmentu, takimi jak chociażby Jaxon Armand HTX, czy Mikado Desire. W tym wypadku wygrywa on nie tylko lepszą jakością wykonania, ale i 5-letnią gwarancją. Teoretycznie mógłby równać się z kilkoma budżetowymi modelami Ryobi, jednak w ich przypadku mamy zupełnie inną klasę wykończenia (grafitowa korba, bardziej „plastikowe” wrażenie).

P1230083

Z drugiej strony, Admira tylko odrobinę odbiega naszym zdaniem od młynków Dragona i Okumy, kosztujących często powyżej 200zł (Ceymar, Manta, Maxima HS Spin) – Te, również oferują wydłużoną gwarancję a przy tym, są nieco lepiej wykończone. Zapłacimy za nie jednak nawet o 60% więcej.

Nad wodą

Przyszedł czas by sprawdzić, czy pozytywny czar się utrzyma, czy pryśnie jak mydlana bańka. Polem testowym dla naszej Admiry 207 był początek pstrągowego sezonu na małej rzeczce, miejscami jeszcze pokrytej lodem. Co ważne, przez kilkanaście dni z rzędu temperatura nie przekraczała zera stopni a bywało, że spadała kilka kresek poniżej. Osobiście nie wyobrażamy sobie chyba lepszych warunków na testowanie kołowrotka – niskie temperatury natychmiast ujawniają wszystkie niedoskonałości w spasowaniu mechanizmów, jakości łożysk, oraz użytego smaru.

P1230099

Rześki styczniowy poranek, temperatura ok -2 stopnie. Po długiej drodze nad wodę robimy pierwsze, praktyczne podejście do Admiry. Z ciekawością powoli kręcimy korbką, spodziewając się znacznego oporu i cięższej pracy mechanizmu, wywołanego ujemną temperaturą – nic takiego jednak nie następuje. Admira raczy nas lekką i bardzo płynną pracą, już na starcie działając beż żadnych niespodzianek.

PB110029

Mimo, że nawój żyłki nie jest w jej przypadku zbyt równy, nie zauważyliśmy żadnych problemów podczas zarzucania lekkich pstrągowych jigów. Przy użyciu odpowiedniego kija, bez problemu posyłamy leciutkie, nawet 1-gramowe jigi na kilkanaście metrów. Żyłka gładko schodzi ze szpuli co przekłada się na odległości. Dobrze jest też przy zwijaniu – nie czuć żadnych wibracji rotora co znaczy, że kołowrotek jest dość dokładnie wyważony. Odradzamy jednak stosowanie go przy spinningu z użyciem przynęt o masie powyżej 15g w rzece, i około 20g w jeziorze (ważny jest przede wszystkim opór jaki stawia przynęta) – przekładnia nie najlepiej znosi większe przeciążenia.

P1230093

Bardzo pozytywne wrażenie zrobił na nas hamulec Admiry – mimo niskich temperatur i kilkukrotnej kąpieli działał nadal z jednakową siłą i pozwalał na płynną regulację siły docisku. Nie wyczułem żadnych zacięć w pracy tego bardzo istotnego elementu kołowrotka od którego, podczas holu, zależy praktycznie wszystko. Regulacja następuje z delikatnym kliknięciem pokrętła co ok. 3mm obrotu, więc można ustawić go dość precyzyjnie.

P1230091

Podsumowanie

Po prawie dwóch miesiącach dość intensywnego używania, Admira nie wykazała żadnych niepokojących oznak nadmiernego zużycia, a mechanizm nadal pracuje płynnie, lekko i gładko. Z czeluści korpusu nie dobiega żadne chrobotanie, czy inne niepokojące dźwięki. Nie zauważyliśmy też żadnych luzów na osi rotora, choć przy tak lekkiej odmianie spinningu jaką stosowaliśmy, nie jest to niczym nadzwyczajnym.

P1230100

Admira to przyzwoity kołowrotek za rozsądne pieniądze. Sprawdzi się przy wszystkich odmianach delikatnego spinningu, ukierunkowanego na ryby takie jak okoń, kleń czy jaź. Za sprawą dobrego wyważenia, powinien współpracować wzorowo z większością wędek, niezależnie od ich akcji, długości czy odstępu dolnika. Nie będziemy się jednak nad nim pochylać – pod wieloma względami daleko mu do wysokiej półki jakościowej. Niemniej, jest to naprawdę rozsądna propozycja dla osób, które nie dysponując dużym budżetem, chcą kupić kołowrotek dobrze wykończony i prawidłowo pracujący. 5 lat gwarancji sprawia, że nic nie spędzi nam snu z powiek. Pozostaje tylko łowić ładne ryby i tego Wam jak zwykle życzymy.