Okiem Sandacza – Robinson VDE-R Tournament 206 FD

Sierpień i wrzesień to ciekawy okres dla wędkarzy. Z jednej strony okres urlopowy, z drugiej strony jest to moment w którym przyroda zaczyna powoli szykować się już do jesieni. Apetyt ryb rośnie w ogromnym tempie i aż żal byłoby tego nie wykorzystać. Najlepiej oczywiście z jakimś nowym sprzętem pod ręką! Tak się złożyło, że znalazłem się w potrzebie posiadania kołowrotka do odległościówki. A że jak sami wiecie, różny sprzęt można wykorzystać na różne sposoby, postanowiłem równocześnie znaleźć taki model, który sprawdzi się również przy lekki i średnim spinningu. Mój wybór padł na znaną rodzinę Van Den Eynde Robinson Team i kołowrotek VDE-R FD Tournament w wielkości 206. Producent użyczył mi go do testów już jakiś czas temu. Pozwólcie więc, że podzielę się z Wami moją opinią o tym niedrogim, uniwersalnym kołowrotku.

14233424_1049593618442107_10523611_o

Design

Tournament jest lakierowany w połączeniu klasycznych kolorów, bieli i czerni, co daje nam spójny i przyjemny dla oka efekt. Dużym plusem jest identyczny kolor dodatkowej szpuli ,co przy jej zmianie, nie wpływa negatywnie na jego walory estetyczne (co niestety się często zdarza w przypadku innych kołowrotków z tego segmentu). Kołowrotek , jak na prawdziwą maszynkę do metody match, wyposażono w podwójną rękojeść, która niezwykle ułatwia szybkie zwijanie zestawu, choć ma również spore znaczenie w przypadku, gdy łowimy na spinning obserwując szczytówkę i nie chcemy zbytnio skupiać się na poszukiwaniu korby po omacku. Uchwyty korbki zostały wykonane z przyjemnego materiału, którzy jest wytrzymały i nie niszczy nawet przy intensywnym użytkowaniu.

14203481_1049593798442089_999136412_o

14203703_1049593918442077_1114063483_o

Specyfikacja

Kołowrotek z przednim, bardzo precyzyjnym multitarczowym hamulcem jest bardzo ważny w łowieniu zarówno metodą odległościową, jak i spinningową. Ba, śmiem twierdzić, że nie ma chyba metody wędkarskiej w której dobrze działający hamulec nie odgrywałby istosnej roli. Testowany przeze mnie kołowrotek został więc od razu poddany sprawdzeniu w tej konkretnej kwestii i powiem szczerze – spisał się bardzo dobrze. Tarcze cierne mają odpowiedni docisk przy odpowiednim ustawieniu pokrętła, przez co kołowrotek oddaje płynnie kolejne metry żyłki. Pokrętło jest jednak niewielkie, więc osoby z dużymi dłońmi będą miały problem z jego obsługą.

14215364_1049593851775417_1831003772_o

Mechanizm kołowrotka Robinson VDE-R Tournament jest bardzo dobrze spasowany, nie ma zbędnych luzów, które mogły by popsuć odczucia związane z użytkowaniem. Wszystko działa płynnie, z delikatnym oporem który sprawia, że nie nadkładamy nadprogramowych zwojów żyłki czy plecionki przy luźnym nawijaniu tuż po rzucie. Co bardzo istotne, przełożenie VDE-R Tournament wynoszące aż 6:2:1, daje nam możliwość ekspresowego nawijania żyłki co przyda się zarówno przy łowieniu metodą odległościową, jak i gruntową czy spinningową, oraz znacząco ułatwi kontrolowany hol dużej, jak i mniejszej ryby. Płytka, aluminiowa szpula tego kołowrotka pozwala nam nawinięcie 230 metrów żyłki o średnicy 0,20, co z kolei można uznać za leciutką przesadę gdyby nie fakt, że z tak skonstruowanej szpuli każda linka schodzi gładko, przekładając się na odległe rzuty. Tak więc, nawijając na nią 150-metrowy odcinek cienkiej żyłki nie musimy obawiać się o zapełnienie szpuli praktycznie po sam brzeg. Za pracę kołowrotka odpowiada 5 łożysk kulkowych i jedno łożysko oporowe. Nie mam do ich żadnych uwag – taka ilość w zupełności wystarcza do komfortowego łowienia.

14164177_1049593961775406_1792348605_o

Nad wodą

Uwielbiam eksperymentować ze sprzętem dlatego sprawdziłem możliwość kołowrotka nie tylko podczas metody odległościowej, ale również spinningowej – w jeziorze i… w wodzie słonej.

14233300_1049593578442111_2074312157_o

Zacznijmy od metody, do której ten kołowrotek jest wprost stworzony. Przy odległościówce, Robinson VDE-R Tournament dobrze wyważał wędkę o długości 3,9m, ładnie nawijał żyłkę umożliwiając celne zarzucanie zestawu na duże odległości. Kołowrotek świetnie spisywał się przede wszystkim przy łowieniu małych i średnich ryb. Duże przełożenie pozwalało szybko i bezpiecznie holować rybę, zbytnio jej przy tym nie męcząc. W trakcie łowienia, głównie płoci, średnich rozmiarów leszczy i linów na finezyjnym zestawie, kołowrotek miał okazję zmierzyć się z przyłowem, w postaci dużego amura. Około 10 kilogramowa ryba i finezyjny zestaw nie wróżył sukcesu łowiąc w wyciętej luce pomiędzy trzcinowiskiem. Jednak mimo tego, że ryba ostatecznie się zerwała (nie muszę chyba nikomu mówić, w jaki „sposób” walczy amur, prąc przed siebie na oślep), kołowrotek spisał się w mojej opini znakomicie. Duże przełożenie pozwalało na kontrowanie zrywów ryby i szybkie odciąganie jej od zarośli, a hamulec na płynne oddawanie należnego luzu na lince. Niestety, nawet to nie wystarczyło.

1

Zejdźmy teraz na tematy mniej przyziemne. Korzystając z pięknej pogody, podczas urlopu w Jastarni, nie mogłem odmówić sobie możliwości sprawdzenia kołowrotka w kontakcie ze słoną wodą. Nauczony doświadczeniem spodziewałem się, że VDE-R Tournament będzie się „zamulał” i gorzej pracował, niż w przypadku wody słodkiej jednak, gdy wziąłem go ze sobą żeby połowić w wodach zatoki, również tu kołowrotek spisywał się bardzo dobrze. Nie czułem praktycznie różnicy w użytkowaniu sprzętu między słodką a słoną wodą a i po kołowrotku, już jakiś czas później, nie było widać oznak korozji. Łowiąc w takich wodach z brzegu, trudno spodziewać się spektakularnych efektów jednak pod względem ilościowym, mój wypad wyglądał znakomicie. Wędkując w nocy w pobliżu latarni miejskich, można było zauważyć dużą ilość bałtyckich krewetek i ich świecące oczy, które odbijały światło. Okonie wpadały w amok i ogromnymi stadami robiły wśród nich prawdziwy pogrom. W takich właśnie okolicznościach, przez okrągły tydzień, kołowrotek przerzucił około 500 ryb w postaci średnich rozmiarów okoni i sporadycznie babek byczych.

14139170_1049593731775429_1455660369_o

Na zakończenie testów, po powrocie z urlopu, wziąłem kołowrotek na testy spinningowe z lekkim i średnim obciążeniem. W tym wypadku większe przełożenie miało naprawdę dobre zastosowanie, ponieważ z pomocą VDE-R Tournament łowiłem sandacze i okonie z głębszej wody przy ekstremalnie szybkim prowadzeniu przynęty, oraz szczupaki z płytkiego trzcinowiska, gdzie sprawne operowanie nadmiarem linki przy prowadzeniu przynęty odgrywało bardzo istotną rolę. Tu, wysokie przełożenie pozwoliło mi na wyższe skoki i unikanie zaczepów. Ryby w rozmiarach ćwiczebnych (około 50cm) nie robiły na kołowrotku najmniejszego wrażenia i były holowane w ekspresowym tempie, dzięki czemu szybko i bezpiecznie wracały do wody.

14203013_1049593581775444_1327469545_o

Turnament miał swój krótki epizod również przy łowieniu gruntowym węgorzy, jednak oprócz tego, że nie miał problemu ze zwijaniem zestawów o wadze około 150 gramów nie mogę dużo więcej dopowiedzieć ponieważ, jak to często w naszym hobby bywa, nie miał okazji zmierzyć się z żadną rybą.

Podsumowanie

Robinson VDE-R Tournament to dobry i uniwersalny kołowrotek ogólnego przeznaczenia, który najlepiej odnajduje się jednak w metodzie odległościowej i lekkim spinningu. Jest dostępny w trzech rozmiarach (testowany 206 to rozmiar najmniejszy) dzięki czemu możemy dobrać odpowiednio mocny kołowrotek do naszych potrzeb i sposobu łowienia. Cena kołowrotka w zależności od sklepu waha się w przedziale od 110 do 150zł i uważam, że można śmiało uznać ją za rozsądną i dość przystępną. Przy niewielki koszcie zakupu dostajemy ładny i konkretny sprzęt, który przy prawidłowym użytkowaniu posłuży nam długie lata. Na pochwałę zasługuje również fakt, że producent objął go 5-letnią gwarancją z której, prawdopodobnie, nie przyjdzie nam jednak skorzystać.

SONY DSC