Robinson Diaflex Perch Jig 2,40m 2-12g

Nowa seria wędzisk spinningowych Robinson Diaflex, dostępna jest na polskim rynku od 2016 roku. Oferuje ona kilka rodzajów wędek i podlegających pod nie konkretnych modeli, różniących się przeznaczeniem, długością czy ciężarem wyrzutowym. Jedną z nich jest Diaflex Perch Jig – grupa wędek dostępna w trzech długościach; 2,25m, 2,40m, 2,70m, oraz w dwóch ciężarach wyrzutu. W przypadku najkrótszego kija, mamy do czynienia z ciężarem wyrzutowym 2-10g. Robinson Diaflex Perch Jig 2,40 oferuje wyrzut 2-12g, natomiast najdłuższa wędka z kategorii okoniowej oferuje ciężar wyrzutowy 2-15g. W dzisiejszym artykule Cezary opisze dla Was najbardziej uniwersalną, 240-centymetrową wersję Diaflexa Perch Jig. Zapraszamy do lektury!

Diaflex

Charakterystyka ogólna i wykonanie

Już na pierwszy rzut oka widać, że Robinson Diaflex Perch Jig to kij wytworzony naprawdę starannie.  Oglądając go bardzo dokładnie nie zauważyłem żadnych niedociągnięć z linii produkcyjnej. Przelotki Fuji K-Concept zostały stabilnie przymocowane i starannie owinięte żółtą omotką. Wędka została wyposażona w 9 przelotek, które są umiejscowione z wielką precyzją na długich stopkach, dzięki czemu nie odnotowałem zaplątania mokrej żyłki czy plecionki w części szczytowej, a wyrzucane przynęty leciały na bardzo dalekie odległości.

Diaflex

Uchwyt wędki wykonany został z włókna węglowego. Zakończono go korkiem i neoprenem, dzięki czemu nie poobija się przy odkładaniu na twardej nawierzchni i nie będzie głośno hałasował podczas łowienia z łódki. Na pierwszy rzut oka, rękojeść wydaje się mało wygodna, ale to tylko pozory – kij wygodnie leży w dłoni, nie ślizga się i doskonale się układa.  Nawet całodzienne łowienie nie męczy dzięki temu ręki.

Diaflex

Karbonowy blank został opracowany (jako pierwszy dostępny w ofercie jakiegokolwiek polskiego producenta!)  w Nano-technologii, o współczynniku sztywności 85mln PSI. Tym samym wędzisko to możemy spokojnie umieścić w kategorii fast’ów, a o jego trwałości świadczy chociażby 10 letnia GWARANCJA, której udziela firma Robinson. Wizualnie, wędce tej nie można też niczego zarzucić – nowoczesny wygląd, czarny, matowy blank z żółtymi omotkami, wykończenia uchwytów z korka i gumy…Normalnie osa – szybka i cięta.

Diaflex

Co do czułości wędki uważam, że kij ten można spokojnie postawić w jednym rzędzie z dużo droższymi produktami i nie będzie to przesada. W niektórych przypadkach Robinson Diaflex przewyższa swoimi właściwościami naprawdę drogie wędziska innych producentów.

Diaflex

Nad wodą

Wędkę testowałem w głównej mierze nad jeziorem, ale też i kilka wypadów nad rzekę potwierdziło moje spostrzeżenia na temat tego produktu. Robinson Diaflex Perch Jig należy wg producenta do ultraszybkich wędzisk, które pod obciążeniem przechodzą w pełne ugięcie. Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z tym opisem i za progresję przyznać tej wędce najwyższą ocenę. Świadczy o tym pomyślny hol wielu 80- i 90-centymetrowych szczupaków w jego wykonaniu.

Diaflex

Rezonans jak i czułość części szczytowej jest bardzo dobra i aż szkoda, że nie pomalowano jej na nieco bardziej kontraktujący kolor, by dodatkowo ułatwić zauważenie brania (np. podczas łowienia w grubych rękawiczkach zimą). Stosując miękkie przynęty dokładnie widzimy, w którym momencie nasz wabik osiąga dno. W mojej opinii wędką tą możemy łowić z użyciem cięższych (niż deklarowany ciężar wyrzutowy) przynęt i nie stracimy przy tym na czuciu. Mocno pracujące cykady Strike Pro Astro Vibe o wadze prawie 10g nie robią na tej wędce żadnego wrażenia. Z drugiej strony, minimalny ciężar wyrzutowy to około 3-4g, a najlepiej czułem się łowiąc miękkimi przynętami wyposażonymi  główki 4g.

Diaflex

Blank pozwala na wręcz podręcznikowe prowadzenie małych twitching’owych przynęt. Wędka, dzięki swoim 85 mln PSI, nie poddaje się zbytnio bait’om przez co po podszarpnięciu przynęty, ta nie wystrzeliwuje z wody, jak ma to miejsce w przypadku wielu miękkich blanków. Dopełniając obrazu tego kija dodam, że fantastycznie przekazuje pracę bardziej zamiatających woblerów i obrotówek. Pomimo swojej „sztywności”, kiedy przyłowem będą małe okonki, które z wielkim zapałem atakują przynęty, nie ma spadów, a kij dobrze amortyzuje nawet delikatne zrywy rybek. Wystarczy precyzyjnie ustawić hamulec w kołowrotku, a mały pasiak wyjeżdża z wody i cieszy oko poprawiając wynik.

Diaflex

Teraz może odrobinę o mocy tego wędziska. Wcześniej, moimi ulubionymi rybami (za którymi z wielkim zapałem się uganiałem) były szczupaki. Ciekawość od początku kazała mi sprawdzić, jak Robinson Diaflex Perch Jig poradzi sobie z większym, cięższym i zdecydowanie bardziej walecznym, przeciwnikiem. Sami pewnie z własnych doświadczeń wiecie, że najczęstszym przyłowem podczas łowienia okoni jest właśnie szczupak, a okazja na przetestowanie Diaflexa w prawdziwym boju pojawiła się sama. I to o wiele wcześniej, niż mógłbym przypuszczać.

Diaflex

W trakcie wiosennego łowienia, założyłem na agrafkę cykadę Strike Pro Astro Vibe i zacząłem obławiać stok, z którego chwilę wcześniej wyciągnąłem okonia 45+ cm. Poczułem przytrzymanie, zaciąłem. Po króciutkiej chwili, w sposobie walki ryby rozpoznałem, że na końcu zestawu mam pokaźnego szczupaka. Kołowrotek gra najpiękniejszą dla nas melodię, a kij pięknie pracuje. Wygina się, przechodząc w parabolę i amortyzując nagłe zrywy wściekłej ryby. Nie miałem żadnego problemu, gdy nagle szczupak przy samej łódce postanowił jeszcze raz dać nura. Blank dzielnie znosił odjazdy i podążał na bieżącą za walczącą przy samej burcie rybą. Dziś, po wyholowaniu kilkudziesięciu większych i mniejszych szczupaków stwierdzam z zadowoleniem, że w kiju tym jest jeszcze spory zapas mocy przeznaczony dla bardziej wymagającego przeciwnika.

Diaflex

Żeby nie było jednak tak słodko, muszę dołożyć od siebie małą łyżkę dziegciu do beczki miodu, w której zanurzałem jak dotąd to wędzisko. Po pierwsze nie wiem, nie rozumiem i zupełnie nie pojmuję, dlaczego producent pokusił się o zrobienie takiego długiego dolnika w tak krótkiej wędce. W moim odczuciu jest on niepraktyczny, szczególnie kiedy prowadzimy przynętę wykorzystując technikę twitching’u lub pochyloną szczytówką w kierunku powierzchni wody manewrujemy bait’em pomiędzy przeszkodami. Wędkowanie Diaflexem Perch Jig na niewielkiej łodzi nie należy do przyjemnych. Drugim i na szczęście ostatnim mankamentem w tej wędce, w mojej ocenie, jest brak zaczepu dla przynęty. Nie jest to dla mnie istotny problem, zawsze można przecież coś wykombinować, jednak by być obiektywnym w ocenie, nie mogę pominąć tego faktu. Zaczepu brakuje a lekkie, okoniowe przynęty często „odpadają” od przelotki. W rękojeści nie uda nam się umieścić haka, pozostaje więc dokupić sobie zaczep lub pogodzić z losem.

Diaflex

Zestawienie z innymi wędziskami

Testując tego Diaflex’a, miałem sposobność w tym samym czasie łowić innymi okoniówkami, min; dwoma modelami Daiwy, Cormoranem i paroma innymi wędkami z wyższej i niższej półki cenowej. Porównywałem, poznawałem różnice rzut po rzucie – raz jedna, raz druga. Takiej sposobności w sklepie nie doświadczymy. Niektóre z tych wędzisk, lepiej od opisywanego Diaflexa, radziły sobie z najlżejszymi przynętami ( zakres od 2 do 4 g ). Niemniej, czucie prowadzonej przynęty i zapas mocy – to atrybuty Diaflex Perch Jig, które zrobiły naprawdę duże wrażenie na mnie, jak i wędkujących ze mną osobach. Kolejnym argumentem przemawiającym za Diaflex’em, jest jego elastyczność podczas zarzucania przynęt. O ile te małe i lekkie ( 2-4g ) wabiki posyła na 10-15 m, to cięższe bait’y potrafią naprawdę daleko frunąć, na zadowalającą każdego odległość. W tej kwestii poradził sobie o wiele lepiej, niż pozostałe wędziska znajdujące się ze mną na łodzi.

Diaflex

Podsumowanie

Każdy z nas ma swoje upodobania. Ja na przykład, nie preferuję wędzisk spolegliwych. Lubię czuć prowadzoną przynętę i mieć świadomość tego, co się z nią dzieję z na końcu zestawu. Dodatkowo, chcę mieć i czuć zapas mocy, ponieważ parokrotnie na przestrzeni dekad mojej przygody z wędką, ryby wygrywały zarówno ze mną jak i z moim sprzętem.

Diaflex

Wybierając Robinson Diaflex Perch Jig’a mamy do dyspozycji naprawdę udany kij, który charakteryzuje się blankiem o ogromnej czułości i rezonansie, a zarazem okazuje się małym siłaczem, który ukazuje swoją drugą naturę podczas holowania większych okazów. I pomimo przydługiego dolnika, braku zaczepu na przynętę (czyli rzeczy odpowiedzialnych za szeroko rozumiany komfort łowienia) uważam, że ta wędka, przy tej cenie, jest naprawdę wyróżniającą się propozycją pośród ogromu wędek, które znajdują się na stojakach w sklepach wędkarskich. Finezja i moc – tak opisałbym ją w dwóch prostych słowach.

Pozdrawiam

Czaro Eland Project/Test-Wędkarski